Jesteś na: Strona główna / Działalność Muzeum / Recepta na wiedzę

Recepta na wiedzę

 

Moda rządzi światem

„Moda rządzi światem”. Tymi słowami Charles Eyre Pascoe rozpoczął swój tekst poświęcony modnym londyńskim krawcom opublikowany w 1892 r. w „London of To-day. An Illustrated Handbook for the Season”. Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, że jest inaczej, niż sądzi autor, niech czyta dalej: „Londyn jest centrum światowej cywilizacji, w którym – o czym nie trzeba przypominać – Moda pełni integralną i niebagatelną rolę. Jej Świątynie są szczodrze rozproszone w przestrzeni wielkiego miasta. Być może cynicznym będzie stwierdzenie, iż są bardziej liczne, popularne i częściej odwiedzane niż jakiekolwiek inne świątynie w granicach miasta”.

Faktycznie, modne londyńskie ulice roiły się od wyśmienitych krawców i producentów luksusowych akcesoriów niezbędnych podczas „londyńskiego sezonu” stanowiącego niekończący się korowód bali, przyjęć, wieczorków czy wyścigów konnych. Jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu brytyjskich wyższych sfer była niewątpliwie prezentacja przed obliczem monarchy, która naturalnie wymagała stosownej oprawy.

 W CZYM NA PREZENTACJĘ

Ceremonia prezentacji przed obliczem brytyjskiego monarchy trwała zaledwie chwilę, lecz umożliwiała wejście w świat modnego towarzystwa i otwierała drzwi każdego salonu. Wymagała ona wielu tygodni przygotowań, które obejmowały zaopatrzenie się w odpowiedni strój zgodny z dworskim regulaminem. Zaszczycone zaproszeniem na prezentację osoby miały w czym wybierać – wiele ekskluzywnych londyńskich domów mody oferowało szycie strojów dworskich. Przy okazji wystawy „Prezentacje na brytyjskim dworze 1898-1929” zapraszamy do poznania niektórych z nich – owych „świątyń mody”, jak o nich pisał Charles Eyre Pascoe w wydanej w 1892 r. książce „London of To-day. An Illustrated Handbook for the Season”.

Madame Julie Swaebe miała swą pracownię przy New Burlington Street 9. Pascoe w cytowanej wyżej publikacji pisze, że posiadała nie tylko przestronne salony wystawowe, ale też, iż w ciągu sezonu pojawiały się u niej nowinki, jeżeli chodzi o suknie dworskie, ślubne, wieczorowe i poranne. Z jego relacji dowiadujemy się także, iż szyła nie tylko dla mieszkanek Anglii, ale również dla Amerykanek oraz dam bywających w Indiach i innych brytyjskich posiadłościach kolonialnych, gdzie „zdobyła niezrównaną reputację”. Gazeta „The Australian Star” w numerze kwietniowym z 1891 r. donosiła, że „Mdme. Julie Swaebe (…) wysłała sporo pięknych sukien do Australii”. U pani Swaebe suknię na swą prezentację w 1898 r. zamówiła księżna Bedford [fot. 1] – kobieta zgoła nietuzinkowa. Wśród jej rozlicznych zainteresowań i zajęć wymienić można ornitologię, jujutsu, pielęgniarstwo, radiologię, a nawet lotnictwo. Kreację uszyto z satyny duchesse w kolorze kości słoniowej. Suknia była haftowana w bukieciki fiołków z użyciem brylantów i kryształów górskich. Zarówno stanik, jak i spódnicę przybrano specjalnie na tę okazję wykonaną koronką z Honiton. Dodatkową ozdobę stanika stanowiła siateczka wyszywana złotem i klejnotami. Tren z aksamitu w kolorze petunii miał podszewkę z satyny duchesse w kolorze kości słoniowej. Zdobił go taki sam haft, jak na spódnicy, a prócz tego białe pióra uchwycone koronką.

W 1898 r. na prezentacji pojawiła się także lady Louisa Waring [fot. 2], żona sir Henry’ego Waringa, długoletniego gubernatora Instytutu Imperium Brytyjskiego i szanowanego obywatela Plymouth. Pani Waring postawiła na zakład Messrs. Russell and Allen przy Old Bond Street. Cytowany już Pascoe wymienia go w rzędzie najlepszych firm, w przypadku których „już sam rzut oka na witrynę wystarczy, by zorientować się, że odnajdzie się tam bogactwo pięknych rzeczy, wyselekcjonowanych z nieskończonym smakiem i starannością wśród najlepszych wytwórni na świecie”. Suknia lady Waring uszyta była z białej satyny. Stanik i przód sukni zdobiły hafty szenilą we wzór fiołkowo-różowych orchidei i liści. Tren z aksamitu miał barwę ciemno fiołkowo-różową i przybrano go starą koronką flandryjską, a ponadto gałązkami orchidei. Suknię od Messrs. Russell and Allen wybrała także Lady Blanche Deramore [fot. 3], która pojawiła się na ceremonii prezentacji w 1908 r. po tym, jak zmieniła status społeczny z „panny” na „baronessę”, wychodząc za mąż za lorda Deramore’a, podpułkownika w pułku Huzarów z Yorkshire. Lady Deramore u boku swego męża pełniła różne funkcje publiczne, a w czasie I wojny światowej przekształciła rodzinną rezydencję Heslington Hall na sanatorium dla żołnierzy. Suknia, w której wystąpiła podczas prezentacji powstała z białego szyfonu oraz delikatnego brukselskiego tiulu haftowanego srebrem i kryształkami w motywy floralne. Tren z białej satyny podszyty był srebrną tkaniną i ozdobiony białą koronką.

Popularną i raczej awangardową projektantką była Ada Nettleship z Wigmore Street, córka lekarza i żona malarza, która zasłynęła przede wszystkim jako projektantka kostiumów teatralnych. Jej stroje nosiły takie aktorki, jak Sarah Bernhardt, Stella Patrick Campbell czy Ellen Terry. Uszyła też suknię ślubną dla żony Oscara Wilede’a, Constance Lloyd – pisarki, reporterki i działaczki ruchów kobiecych. Niektóre jej projekty i pomysły krytykowano jako nazbyt ekscentryczne, na przykład… pomysł spodni dla kobiet. Suknię od pani Nettleship na swą prezentację w 1902 r. wybrała Sheila Cooper [fot. 4], córka potentata zajmującego się sprzedażą herbaty, która została żoną oficera armii brytyjskiej Francisa Gilberta Cromptona. Uszyto ją z białego szyfonu i ozdobiono delikatnymi wiankami z szyfonowych kwiatów oraz różami w naturalnych kolorach. Tren powstał z różowego i białego szyfonu, a także srebrnego tiulu. Warto nadmienić, że wykorzystane tu kwiatowe przybranie pojawia się w sukniach dworskich już w 1898 r. w projektach Woolands Brothers – innej uznanej firmy krawieckiej.

Dużą popularnością wśród wyższych sfer cieszył się także zakład Jay’s przy Regent Street. Z relacji Pescoe dowiadujemy się, że nie miał on sobie równych, zwłaszcza jeżeli chodziło o suknie na okres żałoby i że dostarczał ubiory na czas „głębokiej żałoby, półżałoby i ćwierćżałoby” – zgodnie z tradycją wiktoriańską z żałoby wychodziło się bowiem stopniowo. Autor dodaje do tego jeszcze żartobliwie „jedną ósmą i cal żałoby”. Firma dostarczała też oczywiście ubiory na bardziej radosne okazje. W suknię od Jay’sa na swą prezentację w 1912 r. zaopatrzyła się Rose Legge [fot. 5] z domu Faris Shidyaq, córka tureckiego konsula w Paryżu i żona majora Legge’a służącego w Pułku z Leinster im. Księcia Walii. Suknię z białej satyny wyhaftowano dżetami i kryształkami. Tren ze srebrnego i białego brokatu podszyto srebrną gazą. W firmie Jay’s suknię na prezentację w 1926 r. zamówiła także Takakimi Mitsui [fot. 6], córka japońskiego markiza i synowa barona Mitsui, głowy rodziny bankierów i potentatów przemysłu okrętowego i górniczego. Sukienka w kolorze różu muszli była wyszywana paciorkami w motyw margaretek, kokard i łuków. Margaretki wyszyto również na trenie. Na prezentacji rok później w sukni od Jay’sa wystąpiła lady Blades [fot. 7], żona burmistrza Londynu, członka parlamentu i prezesa spółki drukarskiej. Suknię uszyto z aksamitnego szyfonu w kolorze łososiowym. Zdobiły ją kaskady paciorków. Tren z aksamitu i srebrnego muślinu pokryto tiulem.

Popularną projektantką w latach 1910-1940 była pani Handley-Seymour. To ona projektowała suknie dla Elizabeth Bowes-Lyon, przyszłej Królowej Matki – matki obecnej królowej Elżbiety II, najpierw na jej ślub z księciem Yorku w 1923 r., a następnie na koronację w 1937 r. Suknię w typie proponowanym przez panią Handley-Seymour włożyła na prezentację w 1923 r. lady Latta [fot. 8], córka konstruktora okrętów i żona jednego z największych armatorów w kraju. Jej kreacja powstała z białego i srebrnego brokatu oraz różowej satyny i była obficie haftowana perłami. Córka lady Latty, Mary [fot. 9], wybrała suknię z pracowni F.I. and L. Wilson przy Hanover Square. Modny strój w stylu „flapper”, czyli chłopczycy, składał się z sukni spodniej w kolorze jadeitowej zieleni oraz warstwy wierzchniej z kaskadami srebrnych paciorków i kaboszonów. Tren z krepdeszynu w kolorze jadeitu wyszyto srebrną nicią.

Uznanym projektantem dworskim był także Reville and Rossiter, który realizował zlecenia dla królowej Marii, żony Jerzego V. W 1910 r. otrzymał królewską gwarancję, a w 1911 r. zaprojektował dla monarchini strój koronacyjny. W reklamach firmy głosił, że posiada oryginalne suknie na wszystkie pory roku, na każdy rodzaj klimatu i na każdą okazję. Stroje od Reville’a na ceremonię prezentacji w 1927 r. wybrały pani Joseph Pike i jej córka Hardress Waller [fot. 10]. Suknia pani Pike powstała z perłowoszarego muślinu ozdobionego koronką i wyszytego dżetami, kryształami oraz srebrną nicią. Ramię przystrojono dwoma kwiatami – aksamitnym o barwie orchidei oraz z szarego szyfonu. Tren uszyto z jedwabnego weluru o barwie w odcieniach orchidei i fiołkowo-różowym i podszyto lamą tkaną srebrem. Suknia córki uszyta została z żorżety o głębokim odcieniu różu muszli. Wyhaftowano ją dżetami i kryształkami. Tren z lamy przetykany był różową i srebrną nicią.

Oczywiście w Londynie nie brakowało krawców, którzy szyli ubiory męskie. Cenioną firmą była działająca po dziś dzień Ede&Ravenscroft. Założono ją w 1689 r. i uchodzi za najstarszą firmę krawiecką na świecie. Dostarczała ubiory dla królów brytyjskich, w tym stroje koronacyjne. Szyła również dla kościoła, przedstawicieli państwa, m.in. sędziów. Także dziś jest oficjalnym dostawcą królowej Elżbiety II, księcia Edynburga i księcia Walii. W 1921 r. w stroju od Ede&Ravenscroft sfotografował się Vi Kyuin Wellington Koo [fot. 11], chiński minister w Wielkiej Brytanii, który w 1919 r. był chińskim delegatem na konferencji w Wersalu, a także w Lidze Narodów. Jego strój był nowo zaprojektowanym oficjalnym ubiorem chińskiego dyplomaty. Frak z granatowego płótna wyhaftowano w złote wzory kłosów zboża, a na złotych guzikach widniały wygrawerowane litery RC (Republique Chinoise) w otoku z motywem chińskiego wzoru symbolizującego pięć błogosławieństw.

Warto nadmienić, ze londyńscy nadworni wytwórcy strojów w znacznym stopniu „importowali” najnowszą paryską modę i tkaniny lub adaptowali francuski styl na potrzeby angielskiego odbiorcy. Swe dochody i reputację zawdzięczali zaś w znacznym stopniu strojom dworskim i wyprawom ślubnym, które podlegały ścisłym wytycznym Lorda Szambelana. W porównaniu z francuskimi wyrobami słynnych domów mody jak Paquin czy Worth ich ubiory były mniej kosztowne. Te dwie ostatnie firmy miały zresztą swe filie w Londynie. Na prezentację w 1913 r. suknię od Jean Paquin włożyła Ella Harmood-Banner [fot. 12], żona Johna Sutherlanda, księgowego, producenta stali i polityka z Liverpoolu, burmistrza tego miasta w latach 1912-1913. Uszyto ją z wzorzystego jedwabiu w kolorze kości słoniowej i ozdobiono szalem z koronki Malines spowijającym ramiona. Tren z wzorzystego jedwabiu w kolorach złota i pudrowego błękitu podszyto złotą tkaniną i przybrano wijącą się różą oraz liśćmi ze złotej gazy. Jeanne Paquin lansowała suknie, które nie krępowały sylwetki. Proponowała fason z podniesionym stanem. Suknie odcięte pod biustem, które popularyzowała na pocz. XX w., nawiązywały do okresu empire i dyrektoriatu. W kreacji z domu mody Worth na swej prezentacji w 1928 r. pojawiła się Anne Washington Perine [fot. 13], Amerykanka wywodząca się z dwóch najbardziej szacownych rodzin kolonialnych stanów Maryland i Wirginia, córka marszanda i pisarza George’a Perine’a oraz Tyler Cooke. Jej sukienka uszyta była z koralowego szyfonu i białej koronki, a tren z białej lamy.

Wymienione wyżej firmy to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Warto też podkreślić, że moda i zbytek zawładnęły umysłami nie tylko bywalców dworu w Londynie. Niech za zakończenie posłużą nam fragmenty powieści „Wszystko dla Pań” Émile’a Zoli o paryskim magazynie mody z czasów II Cesarstwa: „Pałac-świątynia, wzniesiony na cześć szalonej rozrzutności mody, był gotów. Pokrywał całą dzielnicę swoim cieniem i panował nad nią niepodzielnie. (…) Wraz z nowym systemem handlu [Octave Mouret] dawał światu nową religię, gdy w dobie gasnącej wiary kościoły wyludniały się powoli, ich miejsce zajął jego bazar, obejmując w posiadanie zbłąkane dusze”.

Autorka tekstu: Sylwia Smolarek-Grzegorczyk

Wszystkie fotografie pochodzą ze zbiorów V&A Museum w Londynie.

Moda rządzi światem

13
wszystkie aktualności